Rozważania różańcowe
Tajemnice chwalebne

Wstęp: Rozważając tajemnice chwalebne Różańca Świętego, wpatrujmy się w uwielbionego Zbawiciela. Kontemplujmy to, co działo się od momentu Zmartwychwstania Pana naszego, Jezusa Chrystusa przez którego i z którym dążymy do życia wiecznego. Prośmy o wstawiennictwo Tej, która to życie wieczne osiągnęła w całej pełni, Maryi.

Tajemnica pierwsza –Zmartwychwstanie Chrystusa
Zmartwychwstał, ale i nam daje duchowy udział w tej Tajemnicy, przez uczestnictwo o ofierze Mszy Świętej. Z tego źródła możemy czerpać obfitość łask zarówno dla siebie, jak i dla całego Kościoła. Maryjo, Twoja wiara była niezachwiana nawet wtedy, gdy spadło na Ciebie doświadczenie cierpienia i śmierci Twojego Syna,a jednak nie zwątpiłaś w pewność spełniania się Bożych obietnic. Wypraszaj nam łaskę mocnej wiary w obietnice Boga.

Tajemnica druga – Wniebowstąpienie
Niebo –dom Ojca, jest celem naszego pielgrzymowania na ziemi. Jezus wstąpił do Ojca, by przygotować nam mieszkanie, a potem przyjdzie i zacznie sądzić z uczynków miłości. Wpatrzeni w Chrystusa, wstępującego do nieba, wyśpiewajmy Bogu hymn uwielbienia za dar Jego Syna. Maryjo, razem z Tobą czuwamy i prośmy o wstawiennictwo u Boga, byśmy dobrze przygotowali nasze serca na powtórne przyjście Pana.

Tajemnica trzecia –Zesłanie Ducha Świętego
Maryja wraz z Apostołami trwa w wieczerniku na modlitwie. Jak wielka wagę ma moja modlitwa o dary Ducha Świętego, by życie w Nim było źródłem najczystszej radości.Dajmy się prowadzić Duchowi Świętemu -niech działa w naszym życiu, wspiera w modlitwie i umacnia w trudnościach.Maryjo prosimy Cię, byś uczyła nas takiej modlitwy, która będzie przybliżała nas do nieba.

Tajemnica czwarta –Wniebowzięcie NMP
Bez grzechu pierworodnego poczęta, przepełniona łaskami i wybrana spośród wszystkich niewiast na Matkę Syna Bożego nie mogła pozostać z dala od Jezusa. Kiedy zasnęła niebiańskim snem, Bóg zabrał Ją do siebie, ukazując nam Jej wielką świętość.Maryjo, prosimy Cię, pomóż nam dążyć do świętości i pociągnij nas za sobą do wiecznych radości. Bądź nam Matką Miłosierdzia.

Tajemnica piąta–Ukoronowanie NMP
Najpiękniejsza i najpokorniejsza Służebnica Chrystusa została nazwana Królową nieba i ziemi. Nie przestała przez to być dla nas Matką. Dziękujmy Bogu za tę niepojętą miłość i wywyższenie rodu ludzkiego, dziękujmy za godność niewiasty i matki. Klękając przed królewskim obliczem Maryi, pamiętajmy,by każdego dnia być Jej pokornymi sługami. Maryjo, wypraszaj nam łaskę dziękczynienia Bogu za to, czym nas obdarza, przez Ciebie, o Matko Miłości.

Ks. Łukasz Kucharski Konferencja–Modlimy się by dla każdego katolika „sercem niedzieli” była Eucharystia.

Każdy z nas w życiu zawiera znajomości czy relacje. Jest ich wiele, jedne są bliższe, inne nieco dalsze, jedne mają wpływ na całe nasze życie inne ledwo możemy odtworzyć w naszej pamięci. Każde jednak na pewno wiele nas kosztują a jednocześnie wiele uczą. Dla każdego z nas relacja z drugim człowiekiem jest bardzo ważna,bo przecież nie jesteśmy samotnikami, ale żyjemy w społeczeństwie, wśród ludzi i dla naszego prawidłowego funkcjonowania potrzebujemy po prostu drugiego człowieka. W jaki sposób nawiązujemy te ludzkie relacje? One tworzą się poprzez spotkanie.Wspólnie spędzany czas, wspólne pasje czy zainteresowania, a czasem poprzez zupełnie różne zdania na taki czy inny temat. Niewątpliwie dzięki spotkaniu z drugim człowiekiem, z którym wymieniamy nasze myśli,dzielimy nasze radości i smutki,troski i kłopoty,wszystko to czym żyjemy,następuje wzajemna interakcja. Zawiązuje się jakaś „nić” porozumienia.To może dość szybko prowadzić do jakiejś bliskości, dlatego,że w towarzystwie takiej czy innej osoby czujemy się bezpiecznie,mamy przekonanie,że możemy jej wiele powiedzieć i gdy to jest taki proces,który trwa przez określony czas to ta nasza relacja ciągle wzrasta. Ona się ciągle buduje, widzimy jak możemy od przelotnej znajomości przejść przez koleżeństwo, przyjaźń, a w wyjątkowych relacjach odnajdujemy osobę która w przyszłości może stać się naszym współmałżonkiem.

Dlaczego o tym mówię? Dlatego,że nasza relacja z Panem Bogiem dokonuje się w analogiczny sposób -dokonuje się na spotkaniu.Na takim spotkaniu, podczas którego Bóg mówi do człowieka i na którym człowiek mówi do Boga. Najpełniej Jednak Bóg do człowieka mówi w sakramentach i dlatego ta konferencja będzie właśnie o takim spotkaniu, właśnie o takiej relacji, której człowiek wiary doświadcza szczególnie w momencie przeżywania Mszy Świętej. To jest bardzo ważne sformułowanie „człowiek wiary”,bo nasza relacja z Bogiem może rozwijać się poprzez spotkanie z tym, który jest dla mnie najważniejszy i którego słowo jest wyznacznikiem mojego życia. Chcemy w tej konferencji zatrzymać się nad znaczeniem Mszy Świętej w naszym życiu. Chcemy spytać się sami siebie czy jest ona dla nas sercem Dnia Pańskiego?

„Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.” (Ga 2, 19-20) Słowa Świętego Pawła z listu do Galatów, oddają to, co było doświadczeniem Świętego Ojca Pio. Chcemy w tej konferencji przypatrzeć się Jemu i od niego uczyć jak przeżywać Eucharystię , aby była onas ercem niedzieli. Ten Święty zakonnik, który żył nie tak dawno nosił na swoim ciele stygmaty, a wiec krwawiące rany-ślady męki Zbawiciela, które autentycznie połączyły Go z ukrzyżowanym Jezusem. Zjednoczenie z Bogiem, najpełniej w życiu Ojca Pio wyrażało się w Eucharystii –swoistym krzyżu, jaki Ojciec Pio dźwigał każdego dnia wraz z Jezusem. Eucharystia dla Ojca Pio to prawdziwy krzyż, to prawdziwe przeżywanie tego, co działo się na Golgocie. Jedno ze świadectw, mówiących o doświadczeniu Eucharystii sprawowanej przez Ojca Pio brzmi tak: „Powoli zbliżył się do ołtarza i z twarzą pochyloną nad kielichem rozpoczął ofiarę Ciała i Krwi Chrystusa. Zdjął swoje do połowy obcięte czarne rękawice, które zakrywają rany dłoni, i rozkładając ramiona w żarliwej prośbie „Orate fratres”, ukazał czerwień świeżej krwi błyszczącej w migoczącym świetle świec. Modliło się z nim, wcale nie czując ciężaru ani ciała, ani świata, ani nawet żadnego z najbardziej dotkliwych zmartwień: modliło się z niewymownym bólem ofiary krzyża. Ojciec Pio nie odprawiał rytu, lecz doświadczał w ciele cierpień ludzkości, przeżywał w duszy karę za wszystkie grzechy ludzi. Od konsekracji do komunii po jego woskowej cerze spływały do kielicha duże łzy. Przy spożywaniu Komunii Świętej jego ciało zdawało się być wzburzone nawałnicą szlochania. Prawdziwie doświadczał potu Ogrójcu, upadków krzyżowej drogi i katów, przybijających do Krzyża.

Kochani pielgrzymi, przyglądając się tak wielkiemu świętemu, tak bardzo zanurzonemu w Jezusie, w Eucharystii, chciejmy to konferencje poświęcić właśnie naszemu spotkaniu z Jezusem w Ofierze Krzyża, ofierze miłości, ofierze, która nieustannie ponawia się na ołtarzach świata. To jest coś fundamentalnego –spotkać Jezusa w Eucharystii. Naprawdę, można się spierać o takie czy inne kwestie natury moralnej, można dyskutować o grzechach ludzi Kościołach, na nic jednak to wszystko jeśli nie doświadczymy Jezusa, jeśli On nie będzie żył w nas! A jak ma to się dokonać? Nie inaczej jak tylko przez docenienie Eucharystii. Ile w nas jest wiary, która cechowała m.in. Świętego Ojca Pio, że to przez słowa kapłana na ołtarz przychodzi Jezus,który jest obecny vere, realiter, substantialiter –prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie, że ta biała hostia to Chrystus, żywy i prawdziwy? Msza Święta jest ofiarą, jest to sakramentalne uobecnienie Ofiary Golgoty, złożonej przez Pana Jezusa na Krzyżu dla naszego zbawienia. To podczas Mszy Świętej ma miejsce konsekracja –chleb i wino stają się Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa. Innymi słowy, dokonuje się transsubstancjacja, czyli istotowa przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Można więc powiedzieć, że Eucharystia jako pokarm jest owocem Mszy Świętej. Ojciec Pio mówił, że Pan Bóg w Eucharystii składa nam pocałunki miłości. A z jaką my miłością przyjmujemy Komunię Świętą? Z jaką wiarą?Dajemy się dotknąć tym pocałunkiem? Dajmy sobie szanse doświadczyć pocałunku Boga! Widzimy dziś jak pustoszeją Kościoły, także i w naszej umiłowanej ojczyźnie. Msza Święta, która jak naucza nas Sobór Watykański II jest szczytem i źródłem życia Kościoła, która jest centrum naszego życia, staje się dla nas jedną z rzeczy do odhaczenia w niedzielnym planie dnia. Kilkukrotnie już zmagałem się z odpowiedzią na pytanie czy ja muszę iść na Msze Świętą. I czasem przewrotnie odpowiadam: nie musisz. Dlaczego? Bo to musi być dla nas coś więcej niż obowiązek, coś więcej niż wypełnienie przykazania. To jest moja odpowiedź na miłość Boga, który nieustannie karmi nas sobą, który nieustannie sprawia, że i my możemy powtórzyć że żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus.

Ojciec Pio powtarzał: „Świat mógłby istnieć bez słońca, ale nie mógłby istnieć bez Mszy Świętej.” Mógłbyś żyć drogi kapłanie, droga siostro i drogi bracie bez tego spotkania? Bez tego życiodajnego spotkania? I to dlatego Jeśli nie chcesz, czerpać sił od Jezusa, jeśli nie chcesz by On żył w Tobie, to nic nie musisz… To jest wybór… Czasem mamy takie dylematy, najczęściej przy okazji sobotnich ślubów, i pojawia się wtedy pytanie czy to była Msza niedzielna czy nie? I chcemy podświadomie usłyszeć, że to była Msza niedzielna, bo jeszcze czasem przyszłoby nam następnego dnia, w niedzielę iść na spotkanie z Jezusem… Czujecie siostry i bracia jaki to jest paradoks…? Jak się dwoje ludzi w sobie zakochuje, to przecież nie najchętniej by się nie rozstawali, gdy zdarza się dłuższa rozłąka to tęsknią za swoją obecnością. Wyobrażacie sobie sytuację,w której jedno z nich mówi spotkaliśmy się wczoraj, to następny raz zobaczymy się za tydzień? Niedorzeczne… większość pomyśli co to za miłość. A my? Tęsknimy za Jezusem? Za Jego obecnością, za doświadczeniem Jego miłości? Ojciec Pio tęsknił, mimo krzyża,który za każdym razem podejmował celebrując Eucharystię.

Ojciec Jerzy Tomziński, najstarszy żyjący Paulin, który dziś mając już ponad 100lat żyje w cieni Jasnogórskiego Sanktuarium uczestniczył we Mszy św. odprawianej przez o. Pio. I wspomina, że to, co najbardziej wtedy przeżył, to moment konsekracji: „Ojciec Pio zachowywał się tak, jakby widział Chrystusa. Oparł się na ołtarzu, ręce położył tak, jakby obejmował krzyż, i patrzył na Hostię. On widział Pana Jezusa, że cierpi, że umiera. Widział Go w Hostii -to się ujawniło w jego twarzy. To było coś nieprawdopodobnego… Nie widziałem kapłana celebrującego, ale Mękę Pana Jezusa na Golgocie. Widziałem, Pan Jezus cierpi i umiera, że krew się leje. Widziałem i przeżywałem, dzięki Ojcu Pio. niebo przy ołtarzu”. Właśnie tak, przeżywając Eucharystię doświadczamy nieba! Świat dziś w centrum życia stawia człowieka. Także w kościele mamy położony akcent na człowieka. Próbujemy się dopasować, sprostać gustom, często Kościół stara się być atrakcyjny. Dopasowujemy się, do oczekiwań, godzin spowiadania, odprawia Mszy Świętej. Zupełnie odwrotnie niż był w San Giovani Rotondo, tam gdzie żył święty Ojciec Pio. Tam wtedy hotele zmieniały godziny urzędowania, tylko dlatego, że tłumy szły na Mszę, którą On odprawiał. Przez Jego posługę tłumy chciały doświadczy obecności Boga w celebrowanej Mszy Świętej przez około 3 godziny… tak, 3 godziny.

Tymczasem my żyjemy w czasach, które spotkanie z Jezusem wyliczają co do minuty. I nie chodzi tu o sztuczne przedłużanie, ale o celebracje spotkania Jezusa, o doświadczenie Jego obecności. Świat w San Giovani kręcił się wokół Eucharystii! Dość mamy cudów Eucharystycznych, które umacniają nasza wiarę, trzeba nam tylko chcieć uwierzyć. Ojciec Pio, nie mówił kazań, nawet w niedzielę, ale całe Jego życie było jednym wielkim kazaniem. Warto patrząc na Jego przeżywanie Najświętszej Ofiary Mszy Świętej zatęsknić za Jezusem. Zatęsknijmy za Eucharystią!A na koniec chce Wam zostawić i dedykować fragment książki „Święta Codzienność ” autorstwa ks. Krzysztofa Porosły, który pokazuje nam że nawet kiedy kończy się sprawowanie Mszy Świętej to tak naprawdę ona nie ma końca, i tym bardziej warto ją uczynić sercem niedzieli. Aby to właśnie Eucharystia przemieniała nasze życie. „Kiedy msza święta dobiegnie końca, a ksiądz pobłogosławi wiernych i roześle ich słowami: „Idźcie w pokoju Chrystusa”, nie wybiegaj od razu z kościoła, jakby się paliło. Poczekaj, aż kapłan wejdzie do zakrystii, zaśpiewaj do końca pieśń towarzyszącą procesji wyjścia, a potem uklęknij jeszcze na chwilę i pomódl się, dziękując Panu za to, że nakarmił cię swoim Ciałem. Proś Go, aby dał ci łaskę do życia według tego, co celebrowałeś. Msza się nie kończy, ona trwa nadal. Ewentualnie możemy powiedzieć, że kończy się celebracja liturgii, a zaczyna się liturgia życia. Poproś zatem Pana o to, aby przeniknął do twojej codzienności i uzdolnił cię do tego, abyś Go uwielbiał całym swoim życiem, aby wszystko, co robisz, zostało przekute w duchową ofiarę miłą Bogu. Dopiero wtedy możesz wyjść z kościoła, posłany do celebracji liturgii życia i miłości względem Boga spotkanego w drugim człowieku. W Eucharystii wpatrywałeś się w sakramentalną obecność Jezusa, aby teraz umieć rozpoznać Gow twarzach sióstr i braci, których spotkasz na swojej drodze w ciągu tego dnia czy tygodnia.”Pozdrawiam Was i w modlitwie łącze się w duchowym pielgrzymowaniu!

Ks. Łukasz Kucharski

Rozważanie apelowe Apel Jasnogórskina trasie pielgrzymki na Jasną Górę!

Maryjo, w tej apelowej godzinie stajemy przed Tobą by kolejny raz na trasie naszego pielgrzymowania powiedzieć i wyznać z głębi naszych serc: jestem! pamiętam! I czuwam! Przychodzimy w tej apelowej godzinie,jak rzesze Polaków i duchowo przenosimy się do kaplicy Cudownego Obrazu,czującna nas Twój wzrok. To jest to matczyne spojrzenie za którym tęsknimy, spojrzenieMatki, która nieustannie czuwa i z miłością pochyla się nad każdym z nas.

Stajemy dziś na trasie naszego wędrowania ku Tobie nasza kochana Mamo stając w duchu dziękczynienia, za to, że Twój Syn daje nam siebie w sakramentach, a szczególnie w Ofierze Mszy Świętej. Najświętsza Eucharystia przekracza nasze myśli i wyobrażenia, nie pozwala się zamknąć w ciasnych zdolnościach naszego rozumu. Uczy nas zawierzenia słowu Chrystusa. Tego pełnego ufności oddania się Bogu i wiary uczysz nas także Ty, nasza Matko i Królowo. Zachęcasz nas, jak niegdyś na weselu w Kanie abyśmy poszli do Chrystusa, w nimi pokładali swą wiarę.Abyśmy ufali Jego słowom wypowiedzianym podczas Ostatniej Wieczerzy, to znaczy wierzyli, że Eucharystyczne postaci wina i chleba są prawdziwie Ciałem i Krwią Chrystusa. Chcemy dziś stanąć w postawie wdzięczności za dar Eucharystii, za to, że Chrystus Pan jest z nami w każdej drobinie białej hostii. Za to że, nikt nie słucha nas tak wiernie jak On, za jego dyskretną obecność w naszym życiu.

Maryjo, skoro Bóg stał się Ciałem i daje się każdemu z nas w Eucharystii to mówi do nas: Jestem Ciałem bo chce być blisko Ciebie. Daje się każdemu z nas pokazując jak bardzo nas kocha. Eucharystia jest więc sakramentem miłości. Miłość staje się w Ciele Chrystusa dotykalna, namacalna, bliska każdemu. Staje się szczególnie bliska naszym kapłanom, którzy sprawują dla nas Sakrament Miłości -Eucharystię. Prosimy za nich,by nigdy nie zatracili gorliwości. By całe swoje kapłańskie życie przeżywali w bliskości Chrystusa, którego nigdy nie opuszczą, nie zdradzą, którego pokochali i będą temu wierni. Polecamy Tobie Matko wszystkie intencje Ojca Świętego, naszego biskupa Jana, całego bydgoskiego Kościoła, nasze osobiste ale szczególnie chcemy Cię prosić o Pani w intencjach tego dzisiejszego dnia, w intencjach które nieśliśmy w sposób szczególny i które Tobie raz jeszcze zawierzamy wołając do Ciebie: Pod Twoją obronę…